• Wpisów:13
  • Średnio co: 193 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 07:10
  • Licznik odwiedzin:2 083 / 2707 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
13 Grudnia 1981 rok.
Pamiętają wszyscy Polacy, którzy przeżyli dzień będą to pamiętać do końca życia. To był dla większości Polaków dnień pełen niepewności i obaw.
A Mój 13 Grudnia 1981 Rok.
Stan Wojenny. Byłam w domu z dzieckiem 1rok i 3 miesiące. Dziecko spało w łóżeczku ja oglądałam film w TV kino nocne. Nagle film przerwano i niespodziewanie skończył się program w TV. Wyłączyłam telewizor i nagle usłyszałam za oknem dziwne dźwięki. Mieszkałam przy ruchliwej ulicy, dźwięk był jakiś dziwny. Podeszłam do okna, to co zobaczyłam. Za oknem na torach tramwajowych stał czołg a jego lufa była skierowana w stronę mojego bloku. Ponieważ było to 2 piętro w starym budownictwie, zobaczyłam lufę skierowaną pod mój balkon. Na czołgu siedział żołnierz w wieżyczce i patrzył przez lornetkę w nasz blok. Stałam dobrą chwilę sparaliżowana strachem. Dopiero płacz dziecka wyrwał mnie z odrętwienia. Podeszłam do łóżeczka i wzięłam dziecko na ręce. Przytuliłam dziecko. Wiedziałam od dawna strajki w pracy ciągła niepewność co będzie, ale że Stan Wojenny tego się nie spodziewałam. Była niedziela słońce świeciło mróz śnieg na ulicach. A za oknem na ulicy czołgi i żołnierze marzli przy koksownikach cały dzień na mrozie. Całą niedzielę przesiedziałam w domu. Telewizja nie działała poza krótkimi wiadomościami za każdym razem jakiś spiker w mundurze wojskowym, powtarzał komunikat Stan Wojenny ogłoszony dla bezpieczeństwa kraju. W RADIO to samo poważna muzyka i komunikaty takie same jak w TV. Telefony głuche nigdzie się nie można było dodzwonić. Mimo że za oknem po ulicach spacerowali ludzie, tego dnia nie wyszłam z domu. Mnie odeszła ochota na spacer. Bałam się o dziecko niepewne jutro, jak potoczą się losy naszego kraju. Jak będziemy żyć miałam maleńkie dziecko. I ogarniał mnie strach o dziecko, to jak będziemy teraz żyli. Przesiedziałam cały dzień w domu. Trochę sobie popłakałam. Tak minął mnie pierwszy dzień stanu wojennego.
 

 

Moje Najnowsze zmartwienia

No w dniu dzisiejszym to moje nerwy stanęły na granicy wytrzymałości nerwowej
Jestem tak dziś wykończona że nawet nie mam siły płakać z nerw .Ci co dostarczają mnie internet to doprowadzili mnie do granic wytrzymałości nerwowej .mimo ze regularnie płace internet w Piątek wyłączono mnie dostawę znaczy co dzień osłabiano moje wejście do internetu .A dziś od rana w ogóle mnie odłączono internet .Gdy zadzwoniłam to dowiedziałam się że mam od 2 miesięcy nie płacone .No wściekłam się i to porządnie przecież płacę regularnie co miesiąc i tłumacze grzecznie ale bez skutku ich nie obchodzi ze ja mam potwierdzenie oni nie mają w systemie i dopiero mnie włączą jak zapłacę. Poszłam do banku zrobiłam wyciąg z płatności i poszłam do punktu .Pokazuje panience dziesięć potwierdzeń za opłaty a ona mnie na to że ona tego nie ma w systemie i mnie nie włącza internetu .No wkurzyłam się dobrze .Nie wytrzymałam i urządziłam karczemną awanturę .Obiecałam że jutro idę do prokuratury złożyć pismo o wyjaśnienie sprawy .Na tą chwilę nie mam stacjonarnego internetu piszę na bezprzewodowym .Tylko jednego nie rozumiem jak mam płacić za coś co mam zapłacone i mam na to potwierdzenie ,czeka mnie podejrzewam okres jeszcze sporych nerw.>
 

 
Mam chandrę jest mnie smutno jest mi źle ,
Jestem wściekła na cały świat.
Wszystko mnie drażni i denerwuje
 

 
Mam doła jestem wściekła na cały świat nic mnie się nie układa .Cierpię na bezsenność a jeszcze komputer mnie nawala .Zaczynam mieć tego dość.
 

 
Czy można sobie pozwolić aby dzieci tobą rządziły
 

 
Jest mnie smutno jest mnie źle
Wszystko przeciw mnie ,nic mnie się nie układa.
Co zrobię to źle .Już mam tego dość .
 

koko-zieloneoko
 
wieprznyswiat
 
Witam pozdrawiam z zimnej i zapłakanej Warszawy
Mamy piękną Jesień tego lata
 

 
Czy wiecie co to jest to moje kochane Jeżyki tęskno mnie za nimi są na wolności a urodziły się niespodziewanie u mnie .U nas są pod ochroną nie można ich hodować ,głupota za granicą nie ma z tym problemu Tylko u nas są takie absurdy .
 

 
No dawno mnie nie było .Pogoda jest w kratkę ,raz ciepło raz zimno .Ale muszę wyjść do sklepu może nie zmoknę.jak wrócę to coś napiszę nadrobię zaległości.
 

 
Parę dni temu jechałam autobusem po naszej kochanej stolicy .Nie będę tu podawała linij autobusowej ale ,to co zobaczyłam i usłyszałam w wykonaniu bądź co bądź starszej pani [elegancko ubranej i szykownej ]mało mnie krew nie zalała .Mówiąc krótko i po polsku wk....łam się .Otóż do autobusu wsiadła grupka dzieci w wieku 10/12 lat niepełnosprawnych ,jedno z dzieci chciało usiąść akurat przy starszej pani.A reakcja tej pani wprawiła mnie najpierw w osłupienie a potem we wściekłość ,Otóż ta elegancka "pani"z obrzydzeniem się odsunęła od tego chorego dziecka pokazując mu że tu jest przerwa miedzy siedzeniami.I niech uważa jak i gdzie siada bo to jest jej miejsce
a przy tym naprawdę miała minę [srającego kota na puszczy].Czy ludziom chorym nie można jechać tym samym autobusem co ludziom zdrowym .Czy nigdy nie będzie w naszym kraju normalnie,
 

 
Codziennie oglądam TV codziennie myszkuję w internecie czytam i szlak mnie trafia .Bo jeszcze trochę i w moim domu zawita brygada "W" Mój małżonek ostro pisze w internecie ja tez nie jestem lepsza .I to co obejrzałam ostatnio w wiadomościach trochę się boję bo mam film w internecie Mąż miał już sprawę sądowa a ja ten film umieściłam .Zbieram wyzwiska i pogróżki pod swoim adresem.Ale zawzięłam się i nie usunęłam do dziś filmiku.Ale co tam najwyżej mnie zamkną .Posiedzę na państwowym wikcie jako polityczna.
Bo w rolach głównych jest Pani kurator szkolna i jej maż .A my biedni na dzień dzisiejszy szaraczki
ośmieliliśmy się nagrać tak ważnych ludzi .Co z tego będzie nie wiem .Ale po ostatnich wiadomościach wszystko może się zdarzyć.
 

 
No i założyłam swojego mini bloga tak z ciekawości zobaczymy co z tego będzie ma być tylko dla tych co ukończyli lat 18 ale czy aby tylko będzie czytany przez dorosłych .jaka jest gwarancja że młodsi nie będą czytać.Pożyjemy zobaczymy.
>>